old_lmk

logo lmk

lmk 100 lat

ZAPRASZAMY NA OBCHODY 100 LECIA SZKOŁY 2-3 CZERWCA 2018

Szanowni Państwo, Drodzy Absolwenci, Uczniowie, Nauczyciele, Pracownicy Liceum im. Marii Konopnickiej, Dostojni Goście!

   Pragnę powitać Państwa na uroczystości finalizującej obchody 100-lecia istnienia Gimnazjum i Liceum im. Marii Konopnickiej. Czuję się zaszczycona, że przypadła mi w udziale rola gospodarza, tak niezwykłego jubileuszu. 100 lat - przyznacie Państwo, że to nobliwy i zacny wiek. Jubilatka ma bogaty życiorys, na barkach dźwiga moc, często niełatwych doświadczeń, za sobą, zapisaną złotymi zgłoskami, przeszłość, a przed sobą, miejmy nadzieję, świetlaną przyszłość.

Dziękuję Państwu, że przybyliście tu tak licznie, by wspólnie z nami cieszyć się i radować świętem LMK, szkoły, która zapada w serce i zapisuje się na trwałe  w pamięci. Któż z nas nie wspomina lat spędzonych w szkolnej ławie                  z nostalgią i rorzewnieniem ? Któż nie chciałby powrócić do czasów, kiedy jedynym zmartwieniem była klasówka z matematyki i to, czy Zosia pozwoli się po lekcjach odprowadzić do domu? Dzisiejszy  jubileusz to czas magiczny,       w którym zegar nie raz będzie nam płatał figle i przenosił nas                             w czasoprzestrzeni.

Pierwsza podróż, w którą Państwa zabieram przeniesie nas do roku 1921, wtedy to w poczet uczennic Żeńskiego Państwowego Gimnazjum im. Marii Konopnickiej przyjęta została Marysia Markowska, znana później jako Maria Danilewicz Zielińska. Zaglądamy do kamienicy przy ul. Gęsiej, dzis Brzeskiej, w jednej z sal możemy dostrzec  Gustawa Morcinka, któremu towarzyszy pierwsza pani dyrektor LMK – Zofia Degen – Ślósarska oraz tłum dziewcząt , wśród nich zasłuchana w wywód pisarza, uczesana w koński ogon Marysia. Po latach w ten oto sposób pisała o czasach szkolnych : „Najmilej wspominam lekcje z przedmiotów humanistycznych, uwialbiałam słuchać wykładów naszego polonisty – profesora Michno. Ogromny wpływ na moje wychowanie miał natomiast ksiądz Bogdański, późniejszy współpracownik Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Moją piętą achillesową była  geometria wykreślna i tzw. matematyka wyższa”. Któż wówczas przypuszczał, że  z Marysi wyrośnie Maria – wieloletni dyrektor Biblioteki Narodowej w Londynie, honorowy obywatel Włocławka.

Zegar kurantowy się zatrzymał, a zatem trzeba nakręcić mechanizm czasu, ciekawe dokąd nas tym razem przeniesie? Bim bom, bim bom.

Jest koniec lat 60-tych XX wieku – na szkolnej scenie występuje Janek Polak. Ma na sobie strój Sędziego, którego odtwarza w inscenizacji „Pana Tadeusza”. To chyba próba, bo nagle na scenę wkracza ktoś z zupełnie innej epoki, ma       na sobie rozpięty prochowiec, ciągnący się do ziemi szal, a na nosie poklejone plastrem okulary. Coś gestykuluje, tłumaczy, udzielając wskazówek aktorom – to oczywiście Włodzimierz Gniazdowski czyli profesor dziadek, twórca Teatru Poezji, który doczekał się wielu wybitnych kontynuatorów swego teatralnego dzieła, w tym Jana Polaka, dyrektora Teatru Impresaryjnego we Włocławku.

Zegar kurantowy wciąż niesforny, swoim bim bom przenosi nas w koniec lat 70-tych, do mieszkania pani profesor Janiny Biron, nauczycielki języka francuskiego w LMK, gdzie, jak co tydzień, odbywa się spotkanie literackie poświęcone kulturze francuskiej. Uczestniczy w niej Maria Krzemińska –           -Pakuła, była uczennica pani profesor, później znany w Polsce kardiolog. Marysia siedzi skromnie przy okrągłym stole, na którym znajduje się stylowa porcelana i francuskie ciasteczka. Przyszła trochę przed czasem, więc oczekując na innych uczestników spotkania rozgląda się po pokoju pełnym pamiątek, starych fotografii. Jedna z nich, zupełnie nowa, szczególnie przyciąga jej uwagę – przedstawia niezwykle elegancką panią profesor z przypiętym do kołnierza  marynarki Ordererem Palm Akademickich. Marysia jest dumna ze swojej pani profesor. Ta tymczasem, jak gdyby nigdy nic, wręcza byłej uczennicy album i prosi , by jego przeglądaniem umiliła sobie czas oczekiwania na rozpoczęcie spotkania. Gospodyni udaje się do kuchni, a Marysia Pakuła z wypiekami na twarzy przegląda zdjęcia. Te z czasów II wojny światowej, gdy pani profesor uczyła na tajnych kompletach języka francuskiego, te ze szkoły. Wśród wianuszka otaczających panią profesor uczniów dostrzega sympatyczne twarze uczniów LMK– Andrzeja Persona, przyszłego senatora i czterokrotnego rzecznika polskich olimpijczyków oraz Jerzego Engela – selekcjonera polskiej reprezentacji w piłce nożnej.

Wskazówki zegara obracają się niecierpliwie,  przenosząc nas na Bulwary       do roku 2015, gdzie nad Wisłą  stoi znany wszystkim Konopniczanom budynek, stanowiący siedzibę LMK. Prezentuje się naprawdę dostojnie i pięknie. Otaczają go nowoczesne boiska wielofunkcyjne i tereny zielone. Zagladamy do wnętrza, a tam… wow – tablice multimedialne, rzutniki, komputery, laboratoria,            ale i pamiątki przeszłości. Cegły, kamienie, pamiątkowe bibeloty, choć odrestaurowane, snują swoja niebywałą opowieść o historii LMK,  A z kilkuset zgromadzonych w szkolnych kronikach fotografii, spoglądają na nas absolwenci tej szkoły, także Ci, obecni  na dzisiejszej uroczystości.

Drodzy nauczyciele, absolwenci, uczniowie LMK – każdy z Państwa jest wyjątkowy, każdy współtworzył historię LMK, dziękuję Państwu za ten wkład   i zapraszam  do kontynuowania podróży w czasie i przestrzeni, do beztroskich lat uczniowskich, chwil młodości, chłonięcia wiedzy i wszelkich nowości, smakowania życia i zdobywania doświadczeń. Wierzę, że w tej podróży pomocna będzie dzisiejsza uroczystość.

pl pl pl